Restauracja Sowa to wyjątkowe miejsce w samym sercu starego miasta Bydgoszczy. W karcie menu dania kuchni śródziemnomorskiej i polskiej, sezonowe specjały i wyborne wino.

Restauracja Sowa to jedno z dzieci rodzinnej firmy „Cukiernia Sowa”, która to sięga tradycji aż do roku 1946. Firma posiada też własną, zastrzeżoną markę czekolady oraz swoją markę świeżej, aromatycznej kawy, palonej metodą tradycyjną we własnej palarni.

Degustację rozpocząłem od kilku przystawek krewetki w sosie maślanym, greczynki nadziewane serem sałatkowym i szpinakiem podawane z sosem tzatziki, sałatka z panierowanym w migdałach kozim serem i piklowanymi warzywami.  Następnie przeszedłem do dań głównych Łosoś teriyaki z sałatą pak choi z makaronem ryżowym na mleku kokosowym oraz żeberka wieprzowe z sosem BBQ. Moje kubki smakowe zdobyły i najbardziej zapadły w pamięci wspaniałe żeberka oraz greczynki. Spróbowałem też burgera w bułce maślanej z własnej piekarni z oryginalnymi dodatkami oraz pizzę – bułka i ciasto idealne. Ucztę dopełnił deser beza z kremem mascarpone i świeżymi owocami oraz sernik mascarpone z malinami na gorąco i bitą śmietaną – mistrzostwo świata!

Podsumowując: restauracja, cukiernia, piekarnia na najwyższym poziomie! 

Nie sposób też nie wspomnieć o miłej obsłudze restauracji, która dopełniła całokształtu tej uczcie.  

Zdecydowanie polecam i ja na pewno tam jeszcze wrócę.

Fantastyczna uczta - tak określiłabym wizytę w Borodino w Nowym Dworze Mazowieckim i to z wielu powodów. Każde z dań, które do nas trafiło, sprawiło nam ogromną przyjemność - na początek krewetki tygrysie w sosie winno maślanym i wołowy tatar. Zarówno żur staropolski, jak i francuska zupa cebulowa cieszyły nie tylko podniebienia, ale również i oczy, bo były dopracowane również pod kątem estetyki (opalane grzanki prezentowały się bardzo ładnie!). Największe wrażenia okazały się jednak przed nami!
Stek z polędwicy wołowej podawany na gorącej lavie, z pieprzowym sosem i pieczonymi rozmarynowymi warzywami prawdziwie zachwycał i efektem wow i smakiem!
 
Do tego żeberka w sosie musztardowo-miodowym i gzikiem - pycha!
 
No i zwieńczenie spotkania w Borodino - królewska beza Pavlova z kremem Cointreau i świeżymi owocami sprawiła, że to miejsce zyskało jeszcze bardziej w naszych oczach! A mocno czekoladowy suflet z płynącą czekoladą, sosem custard i lodami waniliowymi zauroczył równie mocno.
 
Czy chcę tam wrócić? Bo to zasadnicze pytanie konkursu Polska Od Kuchni. Nie tylko wrócić, ale z przyjemnością zaprosić smakoszy oraz tych, co lubią nutę ciekawostek w miejscach, które odwiedzają. Zaglądając do Borodino koniecznie zejdźcie do podziemi i zobaczcie tutejsze skarby z czasów Napoleona. Do zobaczenia

Restaurację Małe Morze mieszczącą się we Władysławowie odwiedziła Dorota Nowicka, ekspert kulinarny WIP.

Każdy kto choć raz był na Półwyspie Helskim wie, że to polska kraina surferow i campingów. Jadąc z Władysławowa w kierunku Chałup pierwszy camping napotykamy już na samym początku Zatoki Puckiej. Miejsce o przewrotnej nazwie Małe Morze jest bardzo niepozorne. Niewielki pomost oblepiony łódkami, przyczepy i namioty oraz budynek w którym mieści się restauracja o tej samej nazwie. W oczekiwaniu na posiłek można się delektować niepowtarzalnym widokiem zatoki po której z wolna pływają łódki i deski windsurfingowe, które są dosłownie na wyciągniecie ręki.

ako przystawkę zamówiłam quesadilla z salsą fresca. Bardzo świeża, aromatyczna, klasycznie hiszpańska...Potem przyszedł czas na skosztowanie dwóch zup które najbardziej "przemawiały" do mnie z karty: krem z kasztanów i borowików z oliwą truflową i świeżą rukolą oraz zupa rybna.

Zupa rybna bardzo smaczna ale moje podniebienie zdecydowanie zdobył krem. Poezja smaku, coś niesamowitego.

Jako danie główne wybrałam policzki wołowe z puree ziemniaczanym. Delikatne mięso, bardzo ciekawie doprawione a jako dodatek buraki aromatyzowane wanilią czynią tę potrawę wyjątkową....Kolejnym daniem była pizza ze świeżą mozarellą, prosciutto crudo i serem grana padano. Pizza smaczna, z dużą ilością dodatków, ciasto bardzo aromatyczne.

Z menu GASTRO BAR spróbowałam cheeseburgera z boczkiem i sosem BBQ. Burger wysmażony w punkt, z duża ilością białej gorczycy. Do tego jako dodatek frytki z batatów. Wszystko podane w fajnej, minimalistycznej formie. Świetnie wyglądało i równie świetnie smakowało.

Na koniec przyszedł czas na desery. Wybrałam panna cotta z sosem malinowym oraz foundant z belgijskiej czekolady. Oba desery magiczne. Panna cotta waniliowa przełamana delikatnie kwaskowym musem z malin, kompozycja idealna. Foundant genialny, czekolada wewnątrz płynna tak jak powinna być. Można jeść bez końca, bajka.

Przepiękne widoki oraz bardzo dobra i  różnorodna kuchnia to zdecydowany atut Restauracji Małe Morze. Polecam wszystkim zwiedzającym okolicę bo nie można tego miejsca minąć tak po prostu.... Przemiła i super sprawną obsługa. Widać pełne zaangażowanie, uśmiechy na twarzach i radość z pracy w takim wyjątkowym miejscu. Tak trzymać!